Maj to moment, kiedy młode warzywa smakują najlepiej – dlatego sięgam po świeże, wiosenne marchewki, które są delikatne, słodkie i nie wymagają wielu dodatków. W tym przepisie łączę je z tym, co w górach mamy wyjątkowe: bundzem, czyli tradycyjnym podhalańskim serem o łagodnym i mlecznym smaku. Do tego odrobina miodu, czosnek niedźwiedzi i chrupiący boczek. Prosto, sezonowo i konkretnie – tak, jak lubię najbardziej!
Potrzebne będą
- 8 sztuk młodej marchewki z nacią (najlepiej drobnej)
- 80 g masła
- 30 sztuk liści czosnku niedźwiedziego
- 2 łyżki miodu
- sok z jednej cytryny
- 8 cienkich plastrów boczku wędzonego
- 400 g bundzu w plastrach
- pieprz, sól
Działamy!
Rozpocznij od przygotowania marchewek – dokładnie je wyszoruj. Jeśli używasz młodych marchewek, nie ma potrzeby ich obierać. W przypadku większych sztuk przekrój je wzdłuż na pół. Następnie gotuj marchewki w osolonej wodzie z dodatkiem odrobiny cukru przez około 5–7 minut, tak aby pozostały al dente (lekko półtwarde).
Kolejnym krokiem jest ich zahartowanie – odcedź marchewki i przelej je zimną wodą. Pozwoli to zatrzymać proces gotowania oraz zachować ich intensywny i apetyczny kolor.
Przejdź do przygotowania glazury. W małym rondelku rozpuść masło z dodatkiem miodu, soku z cytryny oraz liści czosnku. Następnie przełóż marchewki do miski i dokładnie wymieszaj je z powstałą glazurą. Każdą marchewkę owiń ciasno plastrem boczku.
Na koniec ułóż marchewki w naczyniu żaroodpornym lub na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 200°C i piecz do momentu, aż boczek się zarumieni. Gotowe marchewki podawaj na talerzu z bundzem, polewając je sosem z pieczenia oraz dodatkowo skrapiając miodem i sokiem z cytryny. Całość dopraw świeżo mielonym pieprzem.